U nas mało popularne, ale w niektórych zakątkach świata święta bez kasztanów nie mogą się odbyć. Szczególnie ma tu znaczenie okres panującej pandemii koronawirusa, kiedy konsumenci częściej gotują w domu.

Święto Dziękczynienia to największe święto kasztanów, ponieważ tradycyjne przepisy na indyka często je wykorzystują. W Święto Dziękczynienia sprzedawany jest  zazwyczaj około 60%  zapas kasztanów.

Słów parę o kasztanach. Powszechnie występują w pasie Morza Śródziemnego, w Azji Mniejszej i na Kaukazie. Owoc kasztana jadalnego ma błyszczący, ciemnobrązowy kolor. Smak miąższu jest delikatny, lekko mączny i słodki, orzechowy. Jedni zakochują się w kasztanach od razu, inni potrzebują czasu, by przekonać się to tego wykwintnego smakołyku. Kasztany można przygotowywać na kilka sposobów, wedle upodobań. Można je gotować, piec czy też prażyć. Niektórzy zajadają się również kasztanami surowymi. Z mielonych kasztanów robi się mączkę, którą dodaje się do ciast, naleśników lub domowego chleba 

Bardzo cenione są wartości odżywcze kasztana jadalnego. Jego owoce  są dość lekkostrawne, aczkolwiek należy pamiętać, że również bardzo kaloryczne – zawierają aż ok. 180 kcal na 100 g! Te 100g kasztanów jadalnych zawiera jednak tyle samo witaminy C, co 100g cytryny. Są też bogatym źródłem witamin: B1, B2, E, kwasu jabłkowego, lecytyny, magnezu, żelaza i potasu.

Warto więc wykorzystać właściwości lecznicze kasztana jadalnego, który jest polecany przede wszystkim w okresach stresu i przemęczenia. Owoce te mogą wzmacniać odporność i przeciwdziałać infekcjom,                   a dzięki wysokiej zawartości nienasyconych kwasów tłuszczowych, są wskazane przy zwalczaniu chorób serca i krążenia.

Jak podaje portal Fresh Plaza 6 na 10 warzyw spożywanych w Europie jest uprawianych w szklarniach słonecznych w południowej Hiszpanii. 35 000 hektarów szklarni słonecznych zlokalizowanych w Almerii i na wybrzeżu Granady stało się zdrową spiżarnią Europy, głównie od jesieni do wiosny, kiedy produkcja kontynentalna nie jest możliwa w innych krajach ze względu na niskie temperatury.

Szklarnie słoneczne w Andaluzji stały się punktem odniesienia w świecie rolnictwa, ponieważ optymalne warunki pogodowe na tym obszarze Hiszpanii w połączeniu z nowoczesnym, zrównoważonym i innowacyjnym systemem produkcji zastosowanym w szklarniach pozwoliły im uzyskać wyraźne zdolności produkcyjne i eksportowe. Dlatego nie jest zaskakujące, że inne kraje skopiowały ten udany model i że ONZ uznała go w 2017 roku za najlepszy przykład zrównoważonego rozwoju dla wyżywienia świata.

14500 rodzinnych gospodarstw posiadających szklarnie słoneczne produkuje 4,5 miliona ton owoców i warzyw. 75% tej produkcji jest eksportowane do krajów UE, a 6 na 10 warzyw spożywanych w Europie pochodzi ze szklarni w południowej Hiszpanii.

Głównymi odbiorcami tych produktów owocowo-warzywnych są Niemcy z 26% udziałem w rynku, Francja (17%) i Wielka Brytania (12%). Produkty ogrodnicze z andaluzyjskich szklarni słonecznych są również eksportowane na odległe rynki, takie jak Kanada, Liberia czy Finlandia. Szybkie systemy transportu chłodniczego dostarczają produkty do dystrybutorów w optymalnym momencie dojrzałości. Produkt zebrany z samego rana może być dostępny na półkach supermarketów w całej Europie przez kolejne 48-72 godziny.

Rynki te, żądne świeżych produktów i charakteryzujące się niewielką produkcją poza sezonem letnim – głównie z powodu niekorzystnych mrozów – coraz częściej stawiają na stabilną, wysokiej jakości i bezpieczną dostawę przez cały rok, którą mogą znaleźć tylko w produkcja południowej Hiszpanii. W rzeczywistości podczas kryzysu COVID system produkcji szklarni słonecznych nie został w ogóle zatrzymany i wykazał swoją skuteczność i bezpieczeństwo, aby nadal dostarczać zdrowe produkty na wszystkie rynki, nawet w najbardziej niekorzystnych okolicznościach.

W ostatnich latach południowa Andaluzja postawiła na uczynienie swoich upraw bardziej przyjaznymi dla środowiska, co zwiększyło ich popularność na innych rynkach. Producenci prowadzą biologiczną kontrolę, metodę wykorzystującą pożyteczne owady do zwalczania szkodników w sposób przyjazny dla środowiska. Ta technika uprawy została uznana przez główne europejskie sieci dystrybucyjne i była decydującą okolicznością, która faworyzowała produkty owocowe i warzywne ze szklarni słonecznych w Europie w stosunku do produktów z krajów trzecich.

Źródło: www.freshplaza.com

Wzrost produkcji cytryn i grejpfrutów w tym roku oraz zmniejszenie popytu w związku z wpływem ograniczeń na powstrzymanie pandemii powodują, że sezon 2020/2021 jest trudny. Początkowe ceny cytryny wynoszą około 23 centów i są niższe niż w tym czasie w zeszłym roku oraz w poprzednich sezonach.

Kanał restauracyjno-hotelarski, który pochłania około 35-40% sprzedaży hiszpańskiej cytryny w Europie, jest prawie całkowicie zamknięty. W ostatnich dniach restrykcje zostały jeszcze bardziej zaostrzone w krajach Europy Północnej, takich jak m.in. Niemcy, Holandia, Dania czy Francja. Część konsumpcji tego kanału została przeniesiona do domów, ale  konsumpcja ta jest hamowana przez sytuację gospodarczą powstałą w wyniku kryzysu zdrowotnego. W tej chwili sprzedaż powinna wzrosnąć, ale zwykły wzrost popytu przed kampanią świąteczną nie ma miejsca. Prawdopodobnie nie jest wystarczająco zimno, aby można było skutecznie zachęcać do konsumpcji.

W tym roku produkcja cytryn jest większa i bardzo trudno jest sprzedać owoce drugiej kategorii, ponieważ oprócz braku kanału HoReCa Turcja stała się trudnym konkurentem w krajach Europy Wschodniej. Chociaż poziomy produkcji cytryn tureckiego Interdonato były bardzo niskie i nie miały one wpływu na początku sezonu, od połowy listopada istnieje duża podaż cytryn Lamas.

Choć ceny cytryny i grejpfrutów znacznie odbiegają od poziomu cen z ostatnich lat, w których ceny te były bardzo dobre, to jednak nadal sprzedaż jest opłacalna. Ceny cytrusów wciąż pozostają korzystne dla producentów. Według specjalistów celem powinno być utrzymanie dobrej równowagi pod względem rentowności dla wszystkich ogniw łańcucha handlowego. W ostatnich latach nastąpiła ważna transformacja w branży, w której większy nacisk kładzie się na handel, a ci producenci, którzy są lepiej przygotowani do certyfikacji, będą mieli przewagę. Hiszpania pozostanie największym sprzedawcą cytryn i grejpfrutów w Europie .

Źródło: www.freshplaza.com

Jak podaje Fresh Plaza przedstawiciele holenderskiej firmy analizują sytuację na rynku odnośnie handlu produktami z Hiszpanii.  Twierdzą oni, że sprzedaż mogłaby być lepsza. Hiszpańskie warzywa szklarniowe wcale nie radzą sobie dobrze. Wynika to głównie z braku popytu ze strony branży hotelarskiej. Ten sektor jest teraz po raz drugi zablokowany. I to nie tylko sprawa Holandii, ale także innych rynków europejskich. Wpływa to również na eksport wielu firm.

Hiszpański sezon na warzywa szklarniowe rozpoczął się na początku tego roku, czyli kiedy sezon holenderski jeszcze trwał. Jest to jakieś wytłumaczenie, ale przeważa  tu jednak  sprawa blokady branży hotelarskiej.

Gdy warzywa szklarniowe radzą sobie kiepsko, nadspodziewanie dobrze sprawa wygląda z kaki. Handlowcy są zadowoleni, produkt sprzedawał się dobrze. Inne hiszpańskie produkty, takie jak granaty, również mają dość dobre wyniki. Sprzedaż owoców cytrusowych nieco spadła po fantastycznym lecie – być może najlepszym od wielu lat. Ale sezon w RPA się skończył i czas zastąpić afrykańskie cytrusy innymi.

Jeśli chodzi o inne warzywa, w tym kalafior, cukinia, bakłażan sytuacja nie była już zadawalająca. Dzieje się tak głównie dlatego, że Francuzi uprawiają również wiele warzyw polowych. Ten kraj jest bliżej Holandii, więc koszty transportu są oczywiście niższe. Tak więc warzywa hiszpańskie mimo swej jakości mogły przegrać cenowo z warzywami chociażby francuskimi.

Źródło: www.freshplaza.com

Z biegiem lat świeżo ścięte zioła zyskały wysoki status w handlu. Pietruszka, szczypiorek, bazylia itp. stają się coraz bardziej popularne zarówno w handlu hurtowym, jak i detalicznym. Zamknięcie branży hotelarskiej ma ogromny wpływ na produkcję i sprzedaż świeżych ziół, zarówno sprzedaż hurtową jaki i detaliczną.

Podobnie jak w przypadku pierwszej blokady na wiosnę, obecny popyt ilościowy na niektóre odmiany znacznie spadł. Standardowe odmiany, takie jak rukola, pietruszka i szczypiorek, funkcjonują jak zwykle. Sprzedaż bardziej niezwykłych odmian, takich jak kolendra, bazylia czy mięta, w niektórych przypadkach spadła o 50 do 60 procent.

Sytuację może uratować sprzedaż detaliczna w sklepach spożywczych czy tzw. ”warzywniakach”. Ale także w tym obszarze dobrze odbierane są głównie zioła standardowe. Konsumenci nie bardzo wiedzą, co zrobić z bardziej egzotycznymi odmianami, dlatego ilość ziół sprzedawanych w handlu detalicznym jest znacznie mniejsza.

Na początek parę słów o bazylii. Wszyscy ja znamy, ale czy wiemy jaki ma wpływ na nasz organizm?

Bazylia pospolita nazywana potocznie bazylią wonną, bazylkiem ogrodowym, bazylijką zwyczajną, balsamem, bazyliszką polską. Jest to gatunek rośliny jednorocznej. Jest ona rośliną uprawną i można ją z powodzeniem hodować w warunkach domowych, w doniczce. Bazylia pospolita to krzew o niewielkich rozmiarach, posiadający charakterystycznie zaokrąglone zielone listki. Okres kwitnienia przypada na przełom lipca oraz sierpnia. Bazylia ma przyjemny smak i zapach. Odstrasza owady I bywa również uprawiana jako krzew ozdobny.

W starożytnej Grecji nazywaną ją basileus, co znaczy król. Wierzono bowiem, iż tylko król jest w stanie zerwać tę roślinę. Zaś w starożytnym Rzymie nazwa rośliny basilescus odwoływała się do bazyliszka. W tym okresie bazylię traktowano jako talizman przeciwko bestii. Bazylia uprawiana była już za czasów starożytnego Egiptu, występowała również w kulturze chrześcijańskiej. Według apokryfów to właśnie ona wyrosła w pobliżu grobu Jezusa Chrystusa po jego zmartwychwstaniu.

Na kontynencie europejskim bazylia pojawiła się za czasów panowania Aleksandra Macedońskiego, a w Polsce znana jest od XVI wieku. Okazuje się, że bazylia to nie tylko aromatyczna przyprawa, którą dodajemy do wielu potraw. Ta niepozorna roślina wykazuje wiele cennych właściwości leczniczych, które warto znać.

Bazylia zwiększa wydzielanie soków trawiennych, przez co ułatwia przemianę materii. Działa rozkurczowo i kojąco, pomaga zwalczać kolki i wzdęcia. Jest bogatym źródłem witamin A, C, B5 oraz składników mineralnych, tj. wapnia i magnezu. Ponadto bazylia posiada właściwości przeciwzapalne- polecana jest  wspomagająco w przeziębieniach i grypie. Olejki aromatyczne z bazylii charakteryzują się działaniem uspokajającym i relaksującym. Świeże liście bazylii działają łagodząco na skutki ukąszeń komarów, dlatego była często sadzona w przydomowych ogródkach. Jest składnikiem wielu kosmetyków i ma dobroczynny wpływ na nasza skórę. Zwalcza migreny i stosowana jest jako środek łagodzący po zabiegach stomatologicznych.

Źródło: www.freshplaza.com

             www.aptekagemini.pl

Grecki sezon truskawkowy właśnie się rozpoczął i perspektywy są bardzo dobre. Dzięki powiększeniu plantacji areał zwiększył się o około piętnaście procent. Ostatni sezon był dość ciężki w środku sezonu,  z powodu europejskiego „lockdown” -u. Od połowy marca do połowy kwietnia popyt znacznie spadł, w wyniku czego doszło do załamania cen. Jednak sezon odbudował się pod koniec kwietnia, a w maju nawet znacznie wzrósł, a ceny były o około 30 procent wyższe niż zwykle.

Odmiany truskawek również zmieniły się w ciągu ostatnich trzech lat. W 2017 roku Camarosa stanowiła około 60-65% produkcji, a Fortuna – 25-30%. Obecnie Camarosa ma udział tylko 4-5%, Fortuna 20%, a Victory 55-60%. Ta ostatnia odmiana została szybko przyjęta ze względu na swoją trwałość i dobre wyjście produkcyjne.

Chociaż sezon znów się rozpoczął, nie jest już tak, jak wcześniej. Eksport truskawek na rynki zagraniczne pozostaje wciąż trudny, ponieważ stawki za fracht lotniczy wzrosły o 40% -80% w porównaniu z ubiegłym rokiem.  Nie wszystkie rynki będą więc osiągalne dla greckiej truskawki. Nie wszyscy importerzy mogą zapłacić dodatkowo 1,00-1,50 euro za kilogram greckiej truskawki. Zamiast tego chcą importować z innych rynków. Na przykład rynek azjatycki przestawi się na kupowanie większej ilości truskawek ze Stanów Zjednoczonych lub Korei Południowej.

Kiedy sytuacja pandemiczna na świecie znacząco się zmieni poprzez powszechne wprowadzenie szczepionki wtedy być może  stawki frachtu lotniczego powrócą do normy. Jeśli tak się stanie, nadal istnieje nadzieja na wysyłkę greckich truskawek na główne rynki zagraniczne. W przeciwnym razie Grecja będzie musiała skupić wszystkie swoje wysiłki na rynku europejskim, który wciąż oferuje wiele możliwości dla greckich handlarzy truskawkami.

Źródło: www.freshplaza.com

Powołując się na portal Fresh Plaza plony marchwi w Belgii są średnio o 15% niższe niż przed rokiem. Trudno powiedzieć jak będzie wyglądało przechowywanie, ale warunki przechowywania są dobre.  Jest też mniejszy popyt na marchew i na inne warzywa korzeniowe z powodu pandemii koronawirusa. Przemysł hotelarski jest chwilowo zawieszony, a handlowcy nie potrzebują tak dużo towaru, jak dotychczas. Na szczęście popyt ze strony sektora detalicznego częściowo to rekompensuje.

Holenderscy producenci również mają niedobory marchwi. Z drugiej strony Francja wydaje się być w lepszej sytuacji. W sytuacji pandemii znacznie trudniej jest cokolwiek oszacować. Obecnie eksport jest niewielki, jednak jest realna  szansa na zwiększenie. Poza tym wszyscy czekają aż branża hotelarska ruszy pełna parą.

Podobnie jak w przypadku wszystkich warzyw korzeniowych, tegoroczne plony kapusty białej są również niższe. Sucha pogoda i tu odcisnęła wyraźne piętno. Z drugiej strony, pory mają się dobrze. Na razie jest ich dużo, a sprzedaż idzie dobrze.

Sezon na brokuły i kalafior się skończył. Pomimo suchej pogody plony były dobre. Popyt był na tym samym, stałym poziomie. To był sezon bez większych wzrostów ani spadków. Oba produkty miały również doskonałe ceny.

Nowy rok to nie jest najlepszy czas dla warzyw okopowych. Ale zaraz po Nowym Roku wielu konsumentów szuka zdrowszej alternatywy dla świątecznego systemu żywieniowego i włącza do swej diety zdrowe warzywa.

Źródło: www.freshplaza.com

Jak podaje Fresh Plaza produkcja kiwi w Turcji wzrosła o 300% w porównaniu do okresu sprzed 10 lat. Kiwi tureckie jest chyba najmniej znanym produktem eksportowym, ponieważ około 90% produkcji jest przeznaczone na rynek lokalny. Jednak wielkość eksportu rośnie każdego roku i według danych jednego z tureckich eksporterów rośnie prawie dwukrotnie szybciej niż w jakikolwiek innym kraju produkującym kiwi. Turcja liczy na to, że już wkrótce udowodni, że może konkurować z takimi krajami jak Chile i Nowa Zelandia.

Turcja jest faktycznie siódmym co do wielkości producentem kiwi na świecie z 65 000- 70 000 ton produkcji w zeszłym roku. W ciągu ostatnich dziesięciu lat światowa produkcja kiwi wzrosła o 180%, podczas gdy produkcja w Turcji wynosi 300% tego, co dziesięć lat temu.

Klimat turecki jest bardzo sprzyjający dla produkcji kiwi. Tureckie kiwi są uprawiane na wybrzeżu Morza Czarnego, Morza Śródziemnego i Morza Marmara. Główną odmianą jest „Hayward”. Turcja ma również własną opatentowaną odmianę krajową od 2018 r. o nazwie „Ilkaltin”, co oznacza „pierwsze złoto”. Zbiory produktów rozpoczynają się około października i są najczęściej przechowywane przez 12 miesięcy. W tym sezonie wolumeny wzrosły o 20%,  a jakość owoców jest bardzo dobra. Zdecydowana większość tureckich kiwi  ( aż 90 %) jest przeznaczona na rynek lokalny, ponieważ popyt na kiwi w regionie jest bardzo duży. Do tego stopnia, że ​​kraj importuje kiwi z innych źródeł, oprócz własnych dostaw.

Mało kto wie, że Turcja dysponuje takim właśnie produktem eksportowym. Od kilku lat eksport ten jest przeznaczony jest głównie na rynek  Rosji, Białorusi i UE.

Cena kiwi jest wyższa niż zwykle, oczywiście głównie z powodu Covid-19. Prawie wszystkie koszty wzrosły, dlatego należy spodziewać się, że cena na lokalnym rynku będzie wyższa o 30–40%. Ale  dolar i euro również zyskały ok. 30% w stosunku do liry tureckiej w ciągu ostatniego roku, więc tym samym można utrzymać ten sam poziom cen eksportowych co w zeszłym roku.

Źródło: www.freshplaza.com